Czy dobro może istnieć bez zła?
Pierwszą debatę oksfordzką w naszej szkole mamy przeprowadzoną! Popołudnie 27 litego br. było pełne emocji w związku z planowanym intelektualnym starciem na temat filozoficzny, wywołany lekturą „Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa: „Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro” Dobro nie mogłoby istnieć bez zła.
Z inicjatywy klasy humanistycznej 3a, w której ukształtowała się zaangażowana liga debatantów, po raz pierwszy w naszej szkole została zorganizowana debata oksfordzka w zachowaniem wszystkich niezbędnych reguł. Funkcję Marszałka sprawował Kacper Sokołowski, a Sędziami zostali inni członkowie drużyny, która reprezentowała naszą szkołę podczas grudniowej Elbląskiej Ligi Debat, Aleks Linsztet, Dominik Ostaszkiewicz, jak też polonistka klasy 3a, Adrianna Adamek-Świechowska. Publiczność stanowiła pozostałą część klasy, która była jednak zaangażowana w poszczególnych grupach do przygotowania linii argumentacyjnej oraz strategii prowadzenia sporu.
Temat, związany z omawianą powieścią „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa, zrodził pomysł zaproszenia na debatę pasjonatkę tej powieści z klasy 3c: Zuzannę Rydel, która uprzednio dla klas humanistycznych wygłosiła wykład, a w zanadrzu ma zamiar zorganizować konkurs dla znawców tej powieści.
Zgodnie z zasadami debaty oksfordzkiej sala została podzielona na dwie strony. Propozycję, broniącą tezy, tworzyli w kolejności mówców: Julia Klimczak, Apolonia Owczarek, Maja Wiśniewska, Michalina Klimuk, zaś Opozycję, starającą się ją obalić, Wiktoria Prokopowicz, Mikołaj Turlej, Miłosz Makutonowicz, Maja Tworus. Czuwający nad przebiegiem sporu Marszałek nie miał powodów do interwencji, bo wszyscy uczestnicy trzymali się dyscypliny czasowej, jak też absolutnej kultury osobistej z zachowaniem ceremoniału językowego. Wszyscy ze swadą przedstawili swoje racje.
Mówcy Propozycji postawili na argumenty filozoficzne i psychologiczne, ilustrując je obficie przykładami z powieści Bułhakowa. Ich zdaniem świat bez zła byłby pozbawiony punktu odniesienia. Przywoływali nurty filozoficzne zgodne z przyjętą argumentacją. Twierdzili, że pojęcie dobra wymaga przeciwieństwa, bo walka ze złem to jedyna droga do kształtowania charakteru.
Opozycja uderzyła w tony bardziej pragmatyczne i etyczne, starając się wykazać, że zło jest jedynie destrukcją, a nie niezbędnym składnikiem świata. Przekonywali, że dobro posiada wartość samą w sobie i nie potrzebuje cierpienia, by być pożądane. Zauważyli, że akceptacja tezy mogłaby prowadzić di niebezpiecznego wniosku, że zło jest potrzebne.
Trudnym momentem debaty oksfordzkiej jest zawsze osąd i wydanie wyroku. Sędziowie po analizie wystąpień przyznali jednogłośnie zwycięstwo Propozycji z uwagi na spójność drużyny, zdecydowaną i pełną strukturę wypowiedzi, bogaty dobór przykładów, wspierających argumentację. Nie szczędzili jednak słów uznania dla obu drużyn, które z powodzeniem zmierzyły się z niełatwym zadaniem uczestnictwa w debacie. To nie była walka na słowa, ale lekcja słuchania bez przerywania, logicznego myślenia, wyciągania wniosków, wielostronnego spojrzenia, a przede wszystkim skutecznego dowodzenia racji. Osoby zaangażowane w przygotowanie debaty zdały też egzamin z umiejętnej pracy zespołowej.
Pierwsza debata oksfordzka w murach auli naszej szkoły pokazała, jak podkreślił Marszałek, że zespoły potrafią dyskutować z klasą, a najtrudniejsze tematy filozoficzne mogą stać się podstawą do fascynującej szkolnej przygody intelektualnej. Podsumował, że wszyscy zdali egzamin z przygotowania do debaty, a więc udoskonalili swój warsztat budowania argumentów, co jest niezbędną umiejętnością na maturze i w życiu.
Choć debata zakończyła się oficjalnym werdyktem, dyskusje nad zagadnieniem i przebiegiem debaty nie ustały wraz z uderzeniem młotka Marszałka. Jeszcze długo po powrocie do gabinetu lekcyjnego uczestnicy wydarzenia wymieniali się spostrzeżeniami, wrażeniami, co wynikało z potrzeby wyciągnięcia wniosków z lekcji debatowania. Padły ważne złote zasady, które pozwolą w przyszłości lepiej debatować.
Podsumowanie debaty przerodziło się ostatecznie w kolejną burzliwą dyskusję lekcyjną na temat kontrowersji wokół słów Jeszui z powieści Bułhakowa: „Na świecie nie ma złych ludzi”. Tym razem temperatura sporu była bardzo wysoka, bo przyjęła formę dyskusji, a nie debaty. Największym sukcesem tego wydarzenia było niewątpliwe owo ożywienie intelektualne, wychodzące poza schematyczność myślenia.
Wszystkim uczestnikom debaty oksfordzkiej marzą się kolejne starcia intelektualne. Nie brakuje też pomysłów tematycznych.
Zapraszamy ochotników, którzy również pragną nabierać doświadczenia w nauce sztuki argumentacji i panowania nad emocjami na scenie!
Tekst – dr Adrianna Adamek-Świechowska







