zagraniczna wycieczka szkolna

Przejechaliśmy 7 tysięcy kilometrów w 10 dni (8-17 kwietnia). Nasza wielka wyprawa do krajów śródziemnomorskich dobiegła końca, ale wspomnienia wciąż są żywe. Od tętniących życiem metropolii, przez średniowieczne uliczki, aż po szum śródziemnomorskich fal – ta wycieczka była prawdziwą lekcją historii, sztuki i radości życia. Zanim przejdziemy do relacji, warto podkreślić jedno: logistyka tej wyprawy była bezbłędna. Od precyzyjnie zaplanowanych przejazdów, przez komfortowe noclegi, aż po idealne wyważenie czasu na zwiedzanie oraz odpoczynek.

Kluczem do poznania krajów śródziemnomorskich był nasz organizator, przewodnik z pasją, Paweł Wilkus, nauczyciel II LO w Elblągu. Nie tylko oprowadzał po miastach, ale otwierał przed nami kontekst historyczny i kulturowy, sypał ciekawostkami, tłumaczył zawiłości włoskiej i hiszpańskiej duszy. Jego wiedza i charyzma sprawiły, że nawet najdłuższe zwiedzanie mijało w mgnieniu oka.

Naszą przygodę rozpoczęliśmy w Mediolanie, a zakończyliśmy w Genui. A pomiędzy tymi miastami zobaczyliśmy Arma di Taggia, Barcelonę, Lloret de Mar, Toledo, Madryt, Saragossę, Cannes.

Stolica Katalonii przywitała nas słońcem i niesamowitą energią. Trudno opisać wrażenie, jakie robi Sagrada Familia na żywo – to nie budynek, to kamienny las, który zapiera dech w piersiach.

Po intensywnym zwiedzaniu nadszedł czas na relaks w Lloret de Mar, które za każdym razem ugościło nas błękitną wodą i słonecznym blaskiem plaż. Część z nas postawiła na kąpiele morskie, inni wybrali spacer po klifie, skąd rozpościera się urzekający widok. To był idealny moment na regenerację sił przed wyprawą w głąb kraju.

Z nad morza ruszyliśmy prosto do serca Hiszpanii. Toledo, dawna stolica kraju, zachwyciło nas swoim położeniem na wzgórzu. Spacer wąskimi, krętymi uliczkami sprawiał wrażenie, jakbyśmy przenieśli się do średniowiecza. Zobaczyliśmy monumentalną katedrę i poznaliśmy historię trzech kultur (chrześcijańskiej, żydowskiej i muzułmańskiej), które przez wieki współistniały w tym magicznym miejscu.

Stolica Hiszpanii oszołomiła nas swoją monumentalnością. Madryt to miasto szerokich alei i pięknych placów. Największe wrażenie zrobiły na nas:Pałac Królewski (Palacio Real) oraz Muzeum Prado, zwłaszcza spotkanie z dziełami Goi i Velázqueza. Dzięki miejscowym przewodnikom  była to żywa lekcja historii sztuki. Nie zabrakło spacerów, m.in. do Puerta del Sol, gdzie zrobiliśmy obowiązkowe zdjęcie przy pomniku niedźwiedzia i drzewka poziomkowego.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Saragossie. Miasto to połączyło w sobie surowość historii z lekkością architektury barokowej. Nad rzeką Ebro góruje niesamowita Bazylika Nuestra Señora del Pilar – jej kolorowe kopuły odbijające się w tafli wody to jeden z najpiękniejszych widoków, jakie zabraliśmy ze sobą do domu.

Równie fascynujące były włoskie przystanki: czerwony dywan w Cannes, jedno z największych oceanarium w Europie  – Akwarium w Genui, jak też labirynty urokliwych. Uliczek.

Hiszpania to nie tylko zabytki, to przede wszystkim atmosfera: smak churros maczanych w czekoladzie, zapach morza i niekończąca się sjesta. Perfekcyjna organizacja sprawiła, że czuliśmy się bezpiecznie i komfortowo, a merytoryczne wsparcie Pawła Wilkusa podniosło poprzeczkę bardzo wysoko. Wróciliśmy bogatsi o nową wiedzę, zmęczeni, ale z głowami pełnymi wspomnień i kartami pamięci pełnymi zdjęć. Hasta luego, España!

Tekst – Adrianna Adamek-Świechowska